Po
rozmowie Suzan zniknęła, a Amoon czekał na zakończenie lekcji, ta była
ostatnia. Kiedy zadzwonił dzwonek opierał się o ścianę przy schodach zamyślony.
Kiedy
Susana usłyszała dzwonek wybiegła z klasy z chłopakami, pobiegła po schodach i
zatrzymała się na ich końcu. W miejscu gdzie na poprzedniej przerwie rozmawiała
z białowłosym chłopakiem było pusto. Zeszła po schodach, skręciła zamyślona
przy ścianie i wpadła na stojącego tam Amoona, przewróciła się.
Chłopak
poczuł jak coś w niego uderza i zobaczył leżącą na podłodze Susanę.
-Nic
ci nie jest? - spytał podając jej rękę. Dziewczyna zaczerwieniła się.
-N-nie,
po prostu nie patrzyłam czy kogoś nie ma przede mną - powiedziała podając mu
rękę. Podciągnął ją, żeby mogła wstać. Zdziwił się, była lekka.
Dziewczyny
z klasy Susany pobiegły za nią i zatrzymały się na półpiętrze za poręczą.
-Jak
myślicie, to jej chłopak? - spytała jedna.
-Może...
- zamyśliła się druga.
-A
może być jej bratem? - zaproponowała trzecia podnosząc palec.
-Nie!
- zaprzeczyła reszta.
-Przecież
w ogóle nie są podobni.
Wśród
nich znalazła się Linsy, ale ona w przeciwieństwie do pozostałych chciała się
upewnić czy on jest magiczną istotą Susany, a nie spekulować czy to jej
chłopak. Podczas gdy reszta gadała ona zauważyła, że Susana odchodzi z
chłopakiem na dziedziniec i siadają na ławce. Poszła za nimi i schowała się
przy ścianie. Inne dziewczyny pobiegły za nią i uderzyły w nią.
-Hej,
uważaj.
-Ał.
-Ciszej
- uciszyła je Linsy.
-He?
Też chcesz zobaczyć czy są parą? - spytała jedna z zainteresowaniem.
-Nie,
ja mam inne zainteresowania – powiedziała, patrzyła na Susane i chłopaka.
Dziewczyna
nie wiedziała jak zacząć rozmowę.
-Yyy...
Więc, znasz Suzan? - spytała, żeby jakoś zacząć.
-Tak,
od dzieciństwa. Mojego, żeby nie było.
-Więc,
kim dla niej jesteś? - spytała zaciekawiona, chłopak podrapał się po głowie.
-He,
jakby to powiedzieć... A niech będzie, jestem dla niej służącym, towarzyszem,
może trochę ochroniarzem.
-Jej,
duże tego. Skąd ją znasz?
-Uratowała
mi życie jak byłem mały.
Dziewczyny
przyglądały im się wyczekująco i były coraz bardziej znudzone.
-Oni
tylko rozmawiają.
-Niczego
nie zrobili na powitanie, żadnych całusów ani uścisków.
-Chodźmy
stąd nie ma nic ciekawego.
Teraz
Linsy mogła spokojnie ich obserwować, czekała cierpliwie, ale oni tylko
rozmawiali. Po jakimś czasie wstali z ławki i przeszli przez dziedziniec po
czym poszli za skrzydło dziewczyn. Poszła za nimi i zobaczyła dziewczynę o
czarnych prostych włosach ubraną w czarny płaszcz, czarną bluzkę i czarne spodnie.
Przywitała się z Susaną i jej towarzyszem, zauważyła, że dziewczyna ucieszyła
się na widok czarnowłosej.
-I
jak tam, pogadaliście sobie?
-Tak,
Amoon powiedział, że uratowałaś go jak był mały. Co mu groziło?
-Tak,
był wtedy bardzo słodkim niemowlęciem - przeciągnęła ostatnie dwa wyrazy.
-Przestań.
-Poznałaś
go jak był niemowlęciem?! Jak to?! - zdziwiła się Susana - Jak go spotkałaś?
-Znalazłam
jego wioskę w lesie, była przy jednym z ogromnych drzew jakie tam rosną. Kiedy
jej mieszkańcy mnie zobaczyli zdenerwowali się. Nieźle wtedy wkurzyły się
wilczki.
-Wilczki?
-Tak,
to była wioska wilków, wilkołaków według was. Amoon jest wilkołakiem.
-Naprawdę?
Myślałam, że wampiry i wilkołaki się nienawidzą.
-Ta
tutaj to wyjątek - wtrącił chłopak wskazując na Suzan.
-Tak,
chcesz wiedzieć jak to się dokładnie stało? - spytała, a dziewczyna pokiwała
głową. Usiadły, a Amoon oparł się o drzewo.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz