wtorek, 8 kwietnia 2014

Rozdział 3

Obudziła się w nocy czując jak coś ją szturcha i zaspanymi oczami w ciemności zobaczyła niewyraźny kształt. Przetarła oczy, przed nią stała dziewczyna, chyba była cała ubrana na czarno. Dziewczyna zobaczyła, że Susana obudziła się, odsunęła się pod szafę, żeby tamta mogła ją lepiej widzieć.
-Kim jesteś? - spytała jeszcze zaspana. Dziewczyna była wysoka, chyba starsza od niej. Susana nie widziała, żeby wyróżniała się czymś szczególnym dopóki nie poczuła chłodnego powiewu. Spojrzała, okno było otwarte, a przez zasłony poruszane nocnym wiatrem wpadało światło księżyca. Jeszcze raz spojrzała na postać stojącą w jej pokoju i krzyknęła. Dziewczyna miała trupiobladą skórę, czerwone oczy, lśniące białe długie kły i czarne smocze skrzydła. Spostrzegła na podłodze leżący podłużny czarny przedmiot. Nagle poruszył się i uniósł, dopiero wtedy do niej dotarło kto stoi w jej pokoju. To był wampir, a dokładniej wampirzyca i to nie zwykła.
-Jestem...
-"Zawsze jest ubrana na czarno, ma długie czarne włosy i czasem czerwone oczy - zaczęła recytować tekst z "Niezwykłego Wampira" - Wyróżnia się nie tylko smoczym ogonem, ale także umiejętnością władania wszystkimi mocami wampirów. Jest mistrzynią w ukrywaniu się nawet najmniejszym cieniu a jej imię brzmi..." - nie dokończyła ze strachu.
-Suzan Vamp - powiedziały jednocześnie, zapadła głucha cisza.
-Rozumiem, że mogłaś się mnie wystraszyć, to prawda w nocy wyglądam dość strasznie, ale to nie powód, żeby od razu krzyczeć - powiedziała wampirzyca opierając się o drzwi szafy.
-Cz-czego tutaj chcesz? Chcesz mnie zjeść? - spytała z lękiem dziewczyna.
-Co? Nie, jestem tutaj, ponieważ zostałam wezwana - odpowiedziała.
-Wezwana? Przez kogo?
-Przez ciebie - wskazała na nią palcem, wskoczyła na drzwi szafy i siedziała na nich jak pająki na ścianach.
-Przeze mnie? - spytała zdziwiona - Jak?
-Nikt nigdy mnie nie wezwał, w przeciwieństwie do większości wampirów ja lubię ludzi, ale nie jako jedzenie czy zabawki. Ty mnie wezwałaś, nie poprzez znak jak przyzywa się wszystkie stworzenia, ale poprzez twoje uczucia: samotność, zagubienie, niechęć - zaśmiała się - Nigdy nie czułam tych uczuć tak mocno u żadnego człowieka jak u ciebie.
-Wezwanie poprzez uczucia? To u ciebie nie ma żadnego znaku?
-Oczywiście ja spotykam się z ludźmi, żeby im pomóc. Na niektórych zostawiam przez dotknięcie ich informację dla mnie, można to nazwać znakiem, dzięki czemu wiem gdzie są, czy są blisko mnie.
-Nie zaatakujesz mnie, prawda? - spytała niepewnie Susana.
-Nie, no coś ty.
-Ups - przypomniała sobie - Krzyknęłam i mogłam obudzić dziewczyny. Co jak nas podsłuchują?
-Nie podsłuchują, większość śpi, kilka ciągle od wieczora gada, ale są już ledwo przytomne - powiedziała wampirzyca krzyżując ręce na piersi.
-Jak to możliwe? - spytała zdziwiona dziewczyna.
-Co? To, że nas nie słyszały czy to, że gadały całą noc?
-Obydwa, skąd wiesz co się dzieje gdzie indziej?
-Dzięki mojej mocy, to jedna z moich umiejętności, można to nazwać Wewnętrznym Okiem. Wiem gdzie coś się dzieję mimo, że tego nie widzę i nie muszę zamykać oczy, żeby używać tej umiejętności. A co do tego, że nas nie słyszały założyłam na cały pokój barierę, nie przepuszcza dźwięków na zewnątrz pokoju. Jeśli chcesz mieć znak mogę ci go dać. Poza tym zostałaś już wybrana wcześniej - Suzan wskazała na prawą rękę dziewczyny.
-Skąd wiesz, że tam coś mam? - złapała swoją dłoń jakby chciała coś ukryć.
-Wyczuwam go, Zielonego Smoka - położyła rękę na dłoni dziewczyny na zielonym tatuażu smoka, który ogonem oplatał jej nadgarstek. Pojawiło się słabe światło, a kiedy zniknęło wampirzyca wzięła rękę. Pod ogonem zielonego smoka widniał czarny tatuaż, był opleciony wokół ręki. Wyglądał jakby na skórze miała bransoletkę z czarnej gałązki z kolcami - To jest mój znak dla ciebie. Teraz powinnaś pójść spać - powiedziała. Dziewczyna patrzyła na nią, a później spojrzała zmartwiona na podłogę - Co się stało?
-Bo dzisiaj taki chłopak Mike przyzwał swoją istotę i to też był wampir, ale jego był zmieniony w ptaka i zaatakował go. Pielęgniarka mówiła, że nie wiadomo czy przeżyje noc.
-A, to też widziałam, między innymi po to też tu jestem. Złapałam tego drania i wycisnęłam z niego ostatnie soki - powiedziała z gniewem w głosie ostatnie zdania.
-Z-zabiłaś go? - spytała przestraszona.
-Tak - uspokoiła się - Dlatego powiedziałam, że masz iść spać. Nie przejmuj się tym chłopakiem, zajmę się nim. Pogadamy jeszcze jutro - powiedziała Suzan, położyła rękę na głowie dziewczyny. Susanie zamknęły się oczy i uderzyłaby głową w podłogę gdyby wampirzyca jej nie złapała - Wybacz - powiedziała cicho i zniknęła w drzwiach szafy jak duch. Przeleciała na korytarz i przeniknęła przez sufit. Wyszła z podłogi w pomieszczeniu z wieloma łóżkami, to był pokój, gdzie leżeli chorzy, którymi zajmowała się pielęgniarka. Przy jednym łóżku paliło się światło, było to jedyne zajęte łóżko w całym pokoju. Leżał tam chłopak i rzucał się, był przywiązany do łóżka. Suzan wiedziała, że niedawno obudził się z bólu. Podleciała do niego, miał zamknięte oczy, a żyły na całej jego szyi były jadowicie-zielone i schodziły pod koszulkę. Pochyliła się nad nim i ugryzła go w szyję zakrywając siebie i łóżko skrzydłami.

Rano Susana zerwała się z łóżka z myślą.
-Czy to co wydarzyło się w nocy było snem? - wyciągnęła prawą rękę spod kołdry. Był na niej zielony smok i czarna bransoletka z kolcami. Dziewczyna uśmiechnęła się powstrzymując krzyk radości chociaż nadal niedowierzała.
-W nocy odwiedziła mnie wampirzyca z ogonem - powiedziała zdumiona.
Dziewczyna na lekcji była zadowolona i ciągle uśmiechała się. Na przerwie siedziała na murku wpatrując się w rękawiczkę. Kiedy dziewczyny chciały do niej podejść i spytać co się stało, że jest taka wesoła ze schodów zbiegła pielęgniarka krzycząc co natychmiast zwróciło uwagę nauczycieli i uczniów.
-Cud, cud, cud! - nauczyciele natychmiast zaczęli pytać ją co się stało - Chłopak, który został ugryziony przez wampira jest zdrowy! Nie ma żadnego śladu po truciźnie!
Wszyscy zaczęli się dziwić, niektórych zamurowało. Susana była ciekawa czy może to sprawka Suzan, postanowiła, że zapyta ją o to po lekcjach. Na następnych przerwach tematem rozmów wszystkich uczniów, nawet czwartych klas był ten chłopak.
Do Linsy rozmawiającej ze swoimi koleżankami niespodziewanie podeszła dziewczyna.
-Linsy możemy porozmawiać? - spytała Susana, a wszyscy z ich klasy gapili się jakby widzieli ducha.
-Dobrze - powiedziała zdziwiona dziewczyna i odeszła z nią na dziedziniec.
-Czego ona może chcieć od Linsy? - spytała jedna z jej koleżanek.
-Nie wiem - odpowiedziała druga. Kiedy Susana upewniła się, że nikt nie będzie ich słyszał spytała.
-Czy może istnieć wampir, który jest ponad innymi?
-U wampirów istnieje hierarchia królów, każdy gatunek ma swojego króla więc...
-Nie o to mi chodzi. Czy może istnieć wampir, który przewyższa inne pod względem mocy. Np. włada czterema mocami głównych gatunków?
-Nie ma takiego wampira, chociaż jeśli miałabym zgadywać... W ogóle skąd ci to przyszło do głowy?
-Znalazła jeden zeszyt, gdzie był opis takiego wampira, ale to pewnie tylko fantazje. Dzięki, że chciałaś odpowiedzieć - powiedziała Susana i odeszła. Linsy zaczęła zastanawiać się czy rzeczywiście mógłby istnieć taki wampir, bo zaciekawił ją ten temat. Wróciła zamyślona do koleżanek.
-Co ona od ciebie chciała? - spytała jedna z koleżanek.
-Nic ważnego, jedno pytanie odnośnie lekcji - odpowiedziała patrząc na oddalającą się dziewczynę.

Po lekcjach Susana jak zwykle wybiegła z chłopakami do swojego pokoju, ale tym razem dlatego, że powinien tam czekać wyjątkowy gość. Zatrzymała się przed drzwiami pokoju i niepewnie nacisnęła klamkę. Weszła do środka i zobaczyła wampirzycę stojącą na środku pokoju.

-Czekałam na ciebie - powiedziała uśmiechając się.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz