niedziela, 25 października 2015

Rozdział 12

Zostały otoczone przez całą watahę wilków, których był chyba z tuzin. Powarkiwały i obnażały białe kły. Kilka zbliżyło się i nieustannie krążyło wokół nich. Wszystkie wpatrywały się głodnymi, świecącymi w zapadającym zmroku ślepiami. Suzan wyciągnęła rękę zasłaniając czerwono-włosom przed atakiem wilków od przodu. Nie mogła jednak bronić teraz dziewczyny przed atakiem od tyłu, jednocześnie obserwowała wilki, które obchodziły je co jakiś czas skacząc kawałek do przodu z głośnym kłapnięciem zębami. Susanna trzęsła się z przerażenia jakie wywołały w niej wilki. Spojrzała na swojego obrońcę, wampirzyca była skupiona i czujna, jakby na coś czekała. Wpatrując się tak nie zauważyła, że pojawił się ogromny cień przy najbliższym drzewie. Dopiero gdy podszedł bliżej zasłaniając jej niebo, na którym zaczęły pojawiać się gwiazdy. Wpatrywała się w duże, brązowe oczy, które zdawały jej się lustrować ją wzrokiem. Kiedy zobaczyła do kogo należą nogi, które wcześnie trzęsły się jak osika na wietrze ugięły się pod nią. W tej samej chwili wilki rzuciły się na nią, nie osiągnęły jednak swojego celu. Powstrzymało je warknięcie ogromnego, pięciometrowego wilka, który pojawił się przed momentem. Przypatrywał się im z odsłoniętymi białymi kłami i zaczął krążyć. Dziewczyna leżała przerażona, a Suzan poruszała się cały czas po okręgu zasłaniając ją przed samcem alfa. Była wyraźnie zniecierpliwiona, w końcu gwałtownie się zatrzymała i krzyknęła.
-Skończysz to przedstawienie czy ja mam to zrobić?!
Wilk zatrzymał się w tej samej chwili co wampirzyca. Na słowa warknął tylko i zaatakował łapą. Czarnowłosa odskoczyła zapominając, że za nią jest Sutanna. Uświadomiła jednak to sobie i wyczekująco wpatrywała się w kurz, który uniósł się przez uderzenie. Wielkie pazury znajdowały się kilka centymetrów od dziewczyny, która zdążyła się przeturlać. Wilk wpatrywał się w nią co dało czas wampirzycy. Uderzyła go z łokcia prosto w nos i stanęła przed leżącą czerwono-włosom. Wataha chciała zaatakować, ale została powstrzymana ostrym warknięciem i wycofała się.
-Dobry wybór – skomentowała Suzan i skoczyła w kierunku samca alfa. Dość szybko się z nim rozprawiła, złapała go za prawe ucho ciągnąc jego głowę w dół. Kiedy zetknęła się z ziemią szybko przeskoczyła na kark zwierzęcia przyciskając go do ziemi całym ciężarem ciała. Tym sposobem zaczęła go podduszać. Wilk stęknął, a czarnowłosa syknęła mu do ucho – Skończ to!
Zaczął pomrukiwać i warczeć gniewnie, ale dziewczyna zauważyła jakby zaczął się kurczyć. Wilki wokół rozpierzchły się zostawiając je dwie z samcem alfa sam na sam. Wilk wyraźnie zmniejszał się. Wampirzyca zeskoczyła z niego kiedy zaczął się podnosić i stanęła przed czerwono-włosom, która nadal była w pół siadzie na ziemi. Wilk zaczął stawać na dwóch łapach i po chwili był już czarnowłosym chłopakiem o brązowych oczach.
-Niemożliwe… - wyszeptała ciągle leżąc na ziemi. Nie mogła uwierzyć w to co widziała. Tym, który nasłał na nie wilki był Max – A-ale… Dlaczego? – spytała załamanym głosem.
-Chciał sprawdzić czy jesteś godna zainteresowania – powiedziała wampirzyca patrząc pogardliwie na chłopaka – Przez niego straciłyśmy cenny czas. Chodź!
Złapała ją za rękę podnosząc do stania i pociągnęła zaczynając biec. Susanna nie mogła za nią nadążyć.

Kiedy dotarły do budynku było już ciemno.
-O nie! Teraz sprawdzają pokoje! Jak my tam dotrzemy na czas?! – spytała spanikowana dziewczyna. Były pod oknami skrzydła dziewczyn, ale wejście było po przeciwnej stronie i, żeby się do niego dostać musiały by okrążyć całą część sypialną dla uczennic.
-Będzie dobrze, trzymaj się mnie – czarnowłosa złapała ją w pasie. Podbiegła do ściany i skoczyła prosto na nią. Susanna myślała, że rozbiją się na budynku, ale przeleciały przez niego przenikając przez okno. Wylądowały na podłodze małego pokoiku po czym Suzan natychmiast zniknęła. Ktoś zapukał do drzwi, do pokoju weszła nauczycielka. Zobaczyła czerwono-włosom siedzącą na podłodze ciemnego pomieszczenia.
-Dlaczego siedzisz po ciemku na podłodze? – spytała.
-Yyy… No więc… - dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć.
-Nieważne, jesteś w pokoju. Pamiętaj, że za pół godziny jest cisza nocna – powiedziała i wyszła. Susanna odetchnęła z ulgą. Bardzo się cieszyła, że zdążyła do pokoju przed nauczycielką, a ona o nic nie pytała.
-Dzięki, Suzan.
-Nie ma za co – odezwała się wampirzyca.
-To ja już pójdę spać, dobranoc.
-No, dobranoc. A ten cholerny Max jeszcze mnie popamięta! Dostanie porządnego kopa w tyłek plus coś za co będzie żałował, że w ogóle spróbował takiego numeru! – powiedziała z taką wściekłością wampirzyca, że mimo iż była niewidzialna jej oczy jarzyły się czerwienią.
-Tak… - odpowiedziała zakłopotana dziewczyna przebierając się – Ale nie przesadź – i poszła spać.

Wolne wakacje dziewczyna poświęciła na uczenie się od Suzan o magicznych istotach. Spędzały czas na nauce w podobny sposób jak za pierwszym razem. Wampirzyca specjalnie przyzywała istoty po ty by pokazać je dziewczynie i łatwiej mogła przyswoić wiedzę. Poprawiała też podręcznikowe błędy ludzi, którzy mieli fałszywe pojęcie o niektórych istotach.

W ostatni dzień wampirzyca wyciągnęła dziewczynę wcześnie rano na dziedziniec.
-O co chodzi, Suzan? – ziewnęła zaspana przecierając oko – Co takiego chcesz mi pokazać tym razem?

-Coś, a raczej kogoś niesamowitego. Spotkasz kogoś kogo chciałby spotkać nie tylko nie jeden człowiek – powiedziała uśmiechając się – Widzisz te góry? – wskazała wysokie wzniesienia skał za miastem Fior. Większość szczytów była ukryta w chmurach, tylko nieliczne mniejsze były widoczne – Tam jest ktoś kogo chcę ci przedstawić. A teraz chodź – pomachała do niej. Dziewczyna podeszła do czarnowłosej jeszcze lekko nieprzytomna kiedy ta złapała ją w pasie i wzbiła się z nią w powietrze znikając bardzo szybko na niebie.