Obudziła
się w nocy czując jak coś ją szturcha i zaspanymi oczami w ciemności zobaczyła
niewyraźny kształt. Przetarła oczy, przed nią stała dziewczyna, chyba była cała
ubrana na czarno. Dziewczyna zobaczyła, że Susana obudziła się, odsunęła się
pod szafę, żeby tamta mogła ją lepiej widzieć.
-Kim
jesteś? - spytała jeszcze zaspana. Dziewczyna była wysoka, chyba starsza od
niej. Susana nie widziała, żeby wyróżniała się czymś szczególnym dopóki nie
poczuła chłodnego powiewu. Spojrzała, okno było otwarte, a przez zasłony
poruszane nocnym wiatrem wpadało światło księżyca. Jeszcze raz spojrzała na
postać stojącą w jej pokoju i krzyknęła. Dziewczyna miała trupiobladą skórę,
czerwone oczy, lśniące białe długie kły i czarne smocze skrzydła. Spostrzegła
na podłodze leżący podłużny czarny przedmiot. Nagle poruszył się i uniósł,
dopiero wtedy do niej dotarło kto stoi w jej pokoju. To był wampir, a
dokładniej wampirzyca i to nie zwykła.
-Jestem...
-"Zawsze
jest ubrana na czarno, ma długie czarne włosy i czasem czerwone oczy - zaczęła
recytować tekst z "Niezwykłego Wampira" - Wyróżnia się nie tylko
smoczym ogonem, ale także umiejętnością władania wszystkimi mocami wampirów.
Jest mistrzynią w ukrywaniu się nawet najmniejszym cieniu a jej imię
brzmi..." - nie dokończyła ze strachu.
-Suzan
Vamp - powiedziały jednocześnie, zapadła głucha cisza.
-Rozumiem,
że mogłaś się mnie wystraszyć, to prawda w nocy wyglądam dość strasznie, ale to
nie powód, żeby od razu krzyczeć - powiedziała wampirzyca opierając się o drzwi
szafy.
-Cz-czego
tutaj chcesz? Chcesz mnie zjeść? - spytała z lękiem dziewczyna.
-Co?
Nie, jestem tutaj, ponieważ zostałam wezwana - odpowiedziała.
-Wezwana?
Przez kogo?
-Przez
ciebie - wskazała na nią palcem, wskoczyła na drzwi szafy i siedziała na nich
jak pająki na ścianach.
-Przeze
mnie? - spytała zdziwiona - Jak?
-Nikt
nigdy mnie nie wezwał, w przeciwieństwie do większości wampirów ja lubię ludzi,
ale nie jako jedzenie czy zabawki. Ty mnie wezwałaś, nie poprzez znak jak
przyzywa się wszystkie stworzenia, ale poprzez twoje uczucia: samotność,
zagubienie, niechęć - zaśmiała się - Nigdy nie czułam tych uczuć tak mocno u
żadnego człowieka jak u ciebie.
-Wezwanie
poprzez uczucia? To u ciebie nie ma żadnego znaku?
-Oczywiście
ja spotykam się z ludźmi, żeby im pomóc. Na niektórych zostawiam przez
dotknięcie ich informację dla mnie, można to nazwać znakiem, dzięki czemu wiem
gdzie są, czy są blisko mnie.
-Nie zaatakujesz
mnie, prawda? - spytała niepewnie Susana.
-Nie,
no coś ty.
-Ups
- przypomniała sobie - Krzyknęłam i mogłam obudzić dziewczyny. Co jak nas
podsłuchują?
-Nie
podsłuchują, większość śpi, kilka ciągle od wieczora gada, ale są już ledwo
przytomne - powiedziała wampirzyca krzyżując ręce na piersi.
-Jak
to możliwe? - spytała zdziwiona dziewczyna.
-Co?
To, że nas nie słyszały czy to, że gadały całą noc?
-Obydwa,
skąd wiesz co się dzieje gdzie indziej?
-Dzięki
mojej mocy, to jedna z moich umiejętności, można to nazwać Wewnętrznym Okiem.
Wiem gdzie coś się dzieję mimo, że tego nie widzę i nie muszę zamykać oczy,
żeby używać tej umiejętności. A co do tego, że nas nie słyszały założyłam na
cały pokój barierę, nie przepuszcza dźwięków na zewnątrz pokoju. Jeśli chcesz
mieć znak mogę ci go dać. Poza tym zostałaś już wybrana wcześniej - Suzan
wskazała na prawą rękę dziewczyny.
-Skąd
wiesz, że tam coś mam? - złapała swoją dłoń jakby chciała coś ukryć.
-Wyczuwam
go, Zielonego Smoka - położyła rękę na dłoni dziewczyny na zielonym tatuażu
smoka, który ogonem oplatał jej nadgarstek. Pojawiło się słabe światło, a kiedy
zniknęło wampirzyca wzięła rękę. Pod ogonem zielonego smoka widniał czarny
tatuaż, był opleciony wokół ręki. Wyglądał jakby na skórze miała bransoletkę z
czarnej gałązki z kolcami - To jest mój znak dla ciebie. Teraz powinnaś pójść
spać - powiedziała. Dziewczyna patrzyła na nią, a później spojrzała zmartwiona
na podłogę - Co się stało?
-Bo
dzisiaj taki chłopak Mike przyzwał swoją istotę i to też był wampir, ale jego
był zmieniony w ptaka i zaatakował go. Pielęgniarka mówiła, że nie wiadomo czy
przeżyje noc.
-A,
to też widziałam, między innymi po to też tu jestem. Złapałam tego drania i
wycisnęłam z niego ostatnie soki - powiedziała z gniewem w głosie ostatnie
zdania.
-Z-zabiłaś
go? - spytała przestraszona.
-Tak
- uspokoiła się - Dlatego powiedziałam, że masz iść spać. Nie przejmuj się tym
chłopakiem, zajmę się nim. Pogadamy jeszcze jutro - powiedziała Suzan, położyła
rękę na głowie dziewczyny. Susanie zamknęły się oczy i uderzyłaby głową w
podłogę gdyby wampirzyca jej nie złapała - Wybacz - powiedziała cicho i
zniknęła w drzwiach szafy jak duch. Przeleciała na korytarz i przeniknęła przez
sufit. Wyszła z podłogi w pomieszczeniu z wieloma łóżkami, to był pokój, gdzie
leżeli chorzy, którymi zajmowała się pielęgniarka. Przy jednym łóżku paliło się
światło, było to jedyne zajęte łóżko w całym pokoju. Leżał tam chłopak i rzucał
się, był przywiązany do łóżka. Suzan wiedziała, że niedawno obudził się z bólu.
Podleciała do niego, miał zamknięte oczy, a żyły na całej jego szyi były
jadowicie-zielone i schodziły pod koszulkę. Pochyliła się nad nim i ugryzła go
w szyję zakrywając siebie i łóżko skrzydłami.
Rano
Susana zerwała się z łóżka z myślą.
-Czy
to co wydarzyło się w nocy było snem? - wyciągnęła prawą rękę spod kołdry.
Był na niej zielony smok i czarna bransoletka z kolcami. Dziewczyna uśmiechnęła
się powstrzymując krzyk radości chociaż nadal niedowierzała.
-W
nocy odwiedziła mnie wampirzyca z ogonem - powiedziała zdumiona.
Dziewczyna
na lekcji była zadowolona i ciągle uśmiechała się. Na przerwie siedziała na
murku wpatrując się w rękawiczkę. Kiedy dziewczyny chciały do niej podejść i
spytać co się stało, że jest taka wesoła ze schodów zbiegła pielęgniarka
krzycząc co natychmiast zwróciło uwagę nauczycieli i uczniów.
-Cud,
cud, cud! - nauczyciele natychmiast zaczęli pytać ją co się stało - Chłopak,
który został ugryziony przez wampira jest zdrowy! Nie ma żadnego śladu po
truciźnie!
Wszyscy
zaczęli się dziwić, niektórych zamurowało. Susana była ciekawa czy może to
sprawka Suzan, postanowiła, że zapyta ją o to po lekcjach. Na następnych
przerwach tematem rozmów wszystkich uczniów, nawet czwartych klas był ten
chłopak.
Do
Linsy rozmawiającej ze swoimi koleżankami niespodziewanie podeszła dziewczyna.
-Linsy
możemy porozmawiać? - spytała Susana, a wszyscy z ich klasy gapili się jakby
widzieli ducha.
-Dobrze
- powiedziała zdziwiona dziewczyna i odeszła z nią na dziedziniec.
-Czego
ona może chcieć od Linsy? - spytała jedna z jej koleżanek.
-Nie
wiem - odpowiedziała druga. Kiedy Susana upewniła się, że nikt nie będzie ich
słyszał spytała.
-Czy
może istnieć wampir, który jest ponad innymi?
-U
wampirów istnieje hierarchia królów, każdy gatunek ma swojego króla więc...
-Nie
o to mi chodzi. Czy może istnieć wampir, który przewyższa inne pod względem
mocy. Np. włada czterema mocami głównych gatunków?
-Nie
ma takiego wampira, chociaż jeśli miałabym zgadywać... W ogóle skąd ci to przyszło
do głowy?
-Znalazła
jeden zeszyt, gdzie był opis takiego wampira, ale to pewnie tylko fantazje.
Dzięki, że chciałaś odpowiedzieć - powiedziała Susana i odeszła. Linsy zaczęła
zastanawiać się czy rzeczywiście mógłby istnieć taki wampir, bo zaciekawił ją
ten temat. Wróciła zamyślona do koleżanek.
-Co
ona od ciebie chciała? - spytała jedna z koleżanek.
-Nic
ważnego, jedno pytanie odnośnie lekcji - odpowiedziała patrząc na oddalającą
się dziewczynę.
Po
lekcjach Susana jak zwykle wybiegła z chłopakami do swojego pokoju, ale tym
razem dlatego, że powinien tam czekać wyjątkowy gość. Zatrzymała się przed
drzwiami pokoju i niepewnie nacisnęła klamkę. Weszła do środka i zobaczyła
wampirzycę stojącą na środku pokoju.
-Czekałam
na ciebie - powiedziała uśmiechając się.