Zostały
otoczone przez całą watahę wilków, których był chyba z tuzin. Powarkiwały i
obnażały białe kły. Kilka zbliżyło się i nieustannie krążyło wokół nich.
Wszystkie wpatrywały się głodnymi, świecącymi w zapadającym zmroku ślepiami.
Suzan wyciągnęła rękę zasłaniając czerwono-włosom przed atakiem wilków od
przodu. Nie mogła jednak bronić teraz dziewczyny przed atakiem od tyłu,
jednocześnie obserwowała wilki, które obchodziły je co jakiś czas skacząc kawałek
do przodu z głośnym kłapnięciem zębami. Susanna trzęsła się z przerażenia jakie
wywołały w niej wilki. Spojrzała na swojego obrońcę, wampirzyca była skupiona i
czujna, jakby na coś czekała. Wpatrując się tak nie zauważyła, że pojawił się
ogromny cień przy najbliższym drzewie. Dopiero gdy podszedł bliżej zasłaniając
jej niebo, na którym zaczęły pojawiać się gwiazdy. Wpatrywała się w duże,
brązowe oczy, które zdawały jej się lustrować ją wzrokiem. Kiedy zobaczyła do
kogo należą nogi, które wcześnie trzęsły się jak osika na wietrze ugięły się
pod nią. W tej samej chwili wilki rzuciły się na nią, nie osiągnęły jednak
swojego celu. Powstrzymało je warknięcie ogromnego, pięciometrowego wilka,
który pojawił się przed momentem. Przypatrywał się im z odsłoniętymi białymi
kłami i zaczął krążyć. Dziewczyna leżała przerażona, a Suzan poruszała się cały
czas po okręgu zasłaniając ją przed samcem alfa. Była wyraźnie
zniecierpliwiona, w końcu gwałtownie się zatrzymała i krzyknęła.
-Skończysz
to przedstawienie czy ja mam to zrobić?!
Wilk
zatrzymał się w tej samej chwili co wampirzyca. Na słowa warknął tylko i
zaatakował łapą. Czarnowłosa odskoczyła zapominając, że za nią jest Sutanna.
Uświadomiła jednak to sobie i wyczekująco wpatrywała się w kurz, który uniósł
się przez uderzenie. Wielkie pazury znajdowały się kilka centymetrów od
dziewczyny, która zdążyła się przeturlać. Wilk wpatrywał się w nią co dało czas
wampirzycy. Uderzyła go z łokcia prosto w nos i stanęła przed leżącą
czerwono-włosom. Wataha chciała zaatakować, ale została powstrzymana ostrym
warknięciem i wycofała się.
-Dobry
wybór – skomentowała Suzan i skoczyła w kierunku samca alfa. Dość szybko się z
nim rozprawiła, złapała go za prawe ucho ciągnąc jego głowę w dół. Kiedy
zetknęła się z ziemią szybko przeskoczyła na kark zwierzęcia przyciskając go do
ziemi całym ciężarem ciała. Tym sposobem zaczęła go podduszać. Wilk stęknął, a
czarnowłosa syknęła mu do ucho – Skończ to!
Zaczął
pomrukiwać i warczeć gniewnie, ale dziewczyna zauważyła jakby zaczął się
kurczyć. Wilki wokół rozpierzchły się zostawiając je dwie z samcem alfa sam na
sam. Wilk wyraźnie zmniejszał się. Wampirzyca zeskoczyła z niego kiedy zaczął
się podnosić i stanęła przed czerwono-włosom, która nadal była w pół siadzie na
ziemi. Wilk zaczął stawać na dwóch łapach i po chwili był już czarnowłosym
chłopakiem o brązowych oczach.
-Niemożliwe…
- wyszeptała ciągle leżąc na ziemi. Nie mogła uwierzyć w to co widziała. Tym,
który nasłał na nie wilki był Max – A-ale… Dlaczego? – spytała załamanym
głosem.
-Chciał
sprawdzić czy jesteś godna zainteresowania – powiedziała wampirzyca patrząc
pogardliwie na chłopaka – Przez niego straciłyśmy cenny czas. Chodź!
Złapała
ją za rękę podnosząc do stania i pociągnęła zaczynając biec. Susanna nie mogła
za nią nadążyć.
Kiedy
dotarły do budynku było już ciemno.
-O
nie! Teraz sprawdzają pokoje! Jak my tam dotrzemy na czas?! – spytała spanikowana
dziewczyna. Były pod oknami skrzydła dziewczyn, ale wejście było po przeciwnej
stronie i, żeby się do niego dostać musiały by okrążyć całą część sypialną dla
uczennic.
-Będzie
dobrze, trzymaj się mnie – czarnowłosa złapała ją w pasie. Podbiegła do ściany
i skoczyła prosto na nią. Susanna myślała, że rozbiją się na budynku, ale
przeleciały przez niego przenikając przez okno. Wylądowały na podłodze małego
pokoiku po czym Suzan natychmiast zniknęła. Ktoś zapukał do drzwi, do pokoju
weszła nauczycielka. Zobaczyła czerwono-włosom siedzącą na podłodze ciemnego
pomieszczenia.
-Dlaczego
siedzisz po ciemku na podłodze? – spytała.
-Yyy…
No więc… - dziewczyna nie wiedziała co powiedzieć.
-Nieważne,
jesteś w pokoju. Pamiętaj, że za pół godziny jest cisza nocna – powiedziała i
wyszła. Susanna odetchnęła z ulgą. Bardzo się cieszyła, że zdążyła do pokoju
przed nauczycielką, a ona o nic nie pytała.
-Dzięki,
Suzan.
-Nie
ma za co – odezwała się wampirzyca.
-To
ja już pójdę spać, dobranoc.
-No,
dobranoc. A ten cholerny Max jeszcze mnie popamięta! Dostanie porządnego kopa w
tyłek plus coś za co będzie żałował, że w ogóle spróbował takiego numeru! –
powiedziała z taką wściekłością wampirzyca, że mimo iż była niewidzialna jej
oczy jarzyły się czerwienią.
-Tak…
- odpowiedziała zakłopotana dziewczyna przebierając się – Ale nie przesadź – i
poszła spać.
Wolne
wakacje dziewczyna poświęciła na uczenie się od Suzan o magicznych istotach.
Spędzały czas na nauce w podobny sposób jak za pierwszym razem. Wampirzyca
specjalnie przyzywała istoty po ty by pokazać je dziewczynie i łatwiej mogła
przyswoić wiedzę. Poprawiała też podręcznikowe błędy ludzi, którzy mieli
fałszywe pojęcie o niektórych istotach.
W
ostatni dzień wampirzyca wyciągnęła dziewczynę wcześnie rano na dziedziniec.
-O co
chodzi, Suzan? – ziewnęła zaspana przecierając oko – Co takiego chcesz mi
pokazać tym razem?
-Coś, a raczej kogoś niesamowitego. Spotkasz kogoś kogo chciałby spotkać nie tylko
nie jeden człowiek – powiedziała uśmiechając się – Widzisz te góry? – wskazała wysokie
wzniesienia skał za miastem Fior. Większość szczytów była ukryta w chmurach,
tylko nieliczne mniejsze były widoczne – Tam jest ktoś kogo chcę ci
przedstawić. A teraz chodź – pomachała do niej. Dziewczyna podeszła do
czarnowłosej jeszcze lekko nieprzytomna kiedy ta złapała ją w pasie i wzbiła
się z nią w powietrze znikając bardzo szybko na niebie.