Susana
spacerowała po terenie szkoły. Większość chłopaków grała w piłkę, niektórzy
gadali z dziewczynami. Większość dziewczyn miała otwarte okna w pokojach i
siedziała na parapetach rozmawiając lub malując paznokcie. Chodziła ciągle
zamyślona, Suzan wcześniej postanowiła sama gdzieś pobyć. Teraz nagle pojawiła
się obok.
-Nad
czym myślisz? – spytała zaciekawiona.
-Nie
przeczytasz mi w myślach? – zdziwiła się.
-Wolę
normalnie rozmawiać – odpowiedziała – No więc?
-Jest
wolne, a ja nie mam tu nic ciekawego do zrobienia. Zastanawiam się czy gdzieś
może nie pojechać, ale nic mi nie przychodzi do głowy.
-Po
co szukać gdzieś daleko, przejedźmy się do Fior.
Uśmiechnęła
się i poszła w kierunku bramy. Fior to miasto, z którego można dojechać do
akademii. Suzan schowała skrzydła i ogon pod płaszcz i wyszły przed bramę.
Właśnie przyjechał autobus, wsiadły do niego. Jechały nie całą godzinę i
wysiadły na przystanku w środku miasta. Rozejrzały się, uliczki były udekorowane
kwiatami i lampkami.
-Ciekawe
co tutaj się dzieje? – spytała Susana oglądając dekoracje. W oknach i na
balkonach były poustawiane doniczki z kolorowymi kwiatami. Na straganach były
dostępne różne rzeczy, najwięcej było kwiatów. Były też różne potrawy, ozdoby,
koszyki. Można było powiedzieć, że gdyby się dobrze poszukało znalazło by się
wszystko.
-Przez
cały tydzień trwa festiwal kwiatów – powiedziała starsza pani zza jednego
straganu – Podejdźcie, co chcecie? Mam tutaj mnóstwo różnych rodzajów kwiatów i
wianki.
Podeszły
do straganu i przyglądały się. Suzan wybrała naszyjnik z czerwonych róż, a
Susana długo nie mogła się zdecydować. Po dłuższym namyśle wzięła doniczkę z
fioletowymi kwiatami. Odchodząc od straganu zauważyła doniczkę, w której była
sama ziemia, bez kwiatu.
-Co
to jest? – spytała starszą panią wskazując na pustą doniczkę.
-Masz
dobre oko, większość przechodziła obojętnie, ale ta doniczka jest wyjątkowa.
-Naprawdę?
– zaciekawiła się, Suzan przysłuchiwała się uważnie. Chciała sprawdzić czy
czasem staruszka nie okłamuje dziewczyny.
-Tak,
są w niej nasiona księżycowego kwiatu. Kwitnie tylko podczas pełni, teraz nie
ma pełni więc nie wyszedł.
Poprosiła
o doniczkę i odeszła zadowolona. Suzan dziwnie patrzyła na doniczkę.
-Coś
się stało?
-Zastanawiam
się jak wygląda ten kwiat, staruszka nie wydawała się kłamać. Nie, nie kłamała,
ale nie wiedziała również jak on wygląda. Dziwie się, że wystawiła go na
straganie.
-Hoo,
chciałabym go zobaczyć. Ale do pełni zostało jeszcze sporo czasu.
-Spokojnie,
da się załatwić.
-Co?
-Pełnię
dziś w nocy.
-Jak?
– zdziwiła się dziewczyna.
-Zobaczysz
– uśmiechnęła się wampirzyca. Chodziły po mieście, oglądały dekoracje na
ulicach i stragany. Kiedy zaczęło się ściemniać zostały puszczone pierwsze
fajerwerki. Wszystkie były w kształcie kwiatów, miały różne kolory. Mieszały
się żółty i czerwony, czerwony i różowy, błękitny i zielony, niebieski i
zielony. Były wszystkie możliwe kombinacje. Suzan zaczęła ciągnąć dziewczynę w
stronę przystanku.
-Co
robisz? Chcę jeszcze pooglądać – jęknęła.
-Uczniowie,
którzy nie zgłosili, że jadą gdzieś dalej muszą wrócić do akademii przed
zmrokiem. Poza tym z terenu szkoły będzie lepiej widać – pociągnęła ją dalej.
Kiedy wróciły było całkiem ciemno, a fajerwerki rozświetlały niebo. Uczniowie, którzy
zostali stali na dziedzińcu i patrzyli na kolorowe kwiaty na niebie. Kiedy
skończyli puszczać fajerwerki wszyscy rozeszli się do pokoi. Dziewczyna
położyła doniczki na oknie i poszła spać.
Obudziło
ją potrząsanie, przetarła oczy. Dopiero teraz usłyszała wycie wilka, musiał być
bardzo blisko, ponieważ było wyraźne.
-Co
się stało? Nie ma księżyca, a wilk wyje – powiedziała ziewając.
-Choć,
popatrz przez okno – powiedziała czarnowłosa i wyciągnęła ją z łóżka. Zasłony
były odsłonięte, a okno otwarte. Podeszła bliżej i zobaczyła ogromny księżyc na
niebie, był w pełni. Wampirzyca odsunęła ją od okna i wskazała na doniczki.
Były oświetlone przez światło księżyca. W jednej kwiat był zamknięty, a z
drugiej powoli wychodził mały pączek. Zaczął się rozwijać ukazując srebrzyste
płatki. Przypominał różę, ale nie miał kolców, a brzegi płatków były
postrzępione.
-Piękny
– szepnęła. Przyglądała mu się, płatki odbijały światło księżyca i przez to
wyglądały jakby świeciły. Kwiat wydzielał trochę słodki, łagodny zapach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz