Suzan
weszła do pokoju Susany i położyła się na łóżko, dziewczyna siedziała przy
biurku i obróciła się w jej stronę.
-Co
się stało? Wyglądasz na zmęczoną – spytała dziewczyna.
-Bo
jestem, od kilku miesięcy nie spałam – odpowiedziała.
-Przecież
jesteś wampirem, one nie muszą spać.
-Niby
tak, ale jak prawie ciągle używam moich mocy przez długi czas to jestem
zmęczona. Na dodatek wiem jak przyjemny jest sen – powiedziała rozmarzonym
głosem.
-A
inne wampiry nie śpią jak są zmęczone? – zdziwiła się dziewczyna ostatnim
zdaniem.
-Prawie
żaden wampir nie umie zamknąć oczu i odpłynąć we śnie. Odpoczywając mogą mieć
zamknięte oczy, ale są czujne. To tak jakbyś ustawiła telewizor albo komputer
na stan czuwania. Niby wszystko jest wyłączone, a jednak działa.
-To
załóż chociaż barierę, co?
-Masz
– rzuciła w stronę Susany kamyk ze spiralą po jednej stronie – Dotknij nim
drzwi. Sam się do nich przyczepi i wytworzy barierę. A teraz dobranoc – ułożyła
się do snu. Dziewczyna zrobiła tak jak jej poleciła wampirzyca. Kamień był
przyczepiony do drzwi i wytwarzał barierę. Susana powrotem usiadła przy biurku
i zaczęła czytać notes.
Suzan
obudziła się w nocy, przeciągnęła się mocno i rozejrzała. Miała wrażenie jakby
spała sto lat, ale wiedziała, że tak nie jest. Zawsze tak się czuła jeśli spała
po dłuższym czasie. Susana spała na podłodze oparta o szafę. Wampirzyca
podniosła ją, położyła na łóżku i przykryła.
Susana
obudziła się rano w swoim łóżku, pamiętała, że zasnęła na podłodze. Spojrzała
na zegarek i zbladła. Była 8.55, za pięć minut zaczynały się zajęcia.
Wyskoczyła z łóżka i dopadła do szafy kiedy usłyszała śmiech. Na biurku
siedziała Suzan i śmiała się.
-Czemu
się tak spieszysz? – spytała rozbawiona.
-Zaraz
są lekcje – odpowiedziała. Na twarzy wampirzycy zawitał drwiący uśmiech.
-Czyżbyś
czasem o czymś nie zapomniała? Jest wolne, brak zajęć. Odpręż się, nie żyj
tylko nauką.
Dziewczyna
usiadła na łóżku i zastanowiła się chwilę.
-No
tak, masz rację – powiedziała pukając się w głowę. Przebrała się i wyszła z
pokoju, za nią leciała Suzan – Nie boisz się, że ktoś cię zobaczy?
-Jestem
niewidzialna – odpowiedziała beznamiętnie.
-No
to ktoś cię wyczuje? Inne wampiry albo wilkołaki?
-Słuchaj
– zatrzymała się wampirzyca – Nie pamiętasz już jakich mocy użyłam na Amoon’ie?
Jestem niewidzialna, nikt oprócz ciebie mnie nie usłyszy, ani nie wyczuje
zapachu czy obecności.
-No
tak, sorry.
Susana
zauważyła kilka dziewczyn na dziedzińcu, wyglądały na podekscytowane.
Rozmawiały o czymś z wielkim zapałem. Wyszła na dziedziniec i usiadła na ławce.
-Możesz
je podsłuchać – spytała półgłosem.
-A
co? Zainteresowana? Pewnie, bez problemu – odpowiedziała wampirzyca i wsłuchała
się.
-Hej,
jedziemy tam, nie?
-No,
w końcu jedziemy do Scuel.
-Chcę
już tam być i go zobaczyć.
-Tak,
złapiemy go.
-I
co? O czym rozmawiają? – dopytywała się Susana.
-Rozmawiają
o jakimś Scuel, zamierzają kogoś tam złapać – odparła po chwili ciszy
wampirzyca.
-Nie
wiesz gdzie to jest? – spytała zdziwiona.
-Wiem
tylko to co mnie interesuje. Znam miejsca, w których byłam lub gdzie był ktoś kogo
obserwowałam. Ale nie kojarzę żadnego Scuel. Może sprawdzimy w bibliotece, mimo
wolnego powinna być otwarta.
Ruszyły
w stronę biblioteki.
-Co
może być w Scuel? – spytała siebie Susana. Nie zauważyła przechodzącej obok
Linsy.
-Jeśli
chcesz wiedzieć – wyrwała ją z zamyślenia. Dziewczyna obróciła się w jej
kierunku – To w Scuel krąży pewna legenda miejska. Ponoć dziewczyny są uwodzone
przez pewnego chłopaka i znikają. To miejsce jest odwiedzane w większości
właśnie przez tą legendę. A czemu się tak tym interesujesz? – spytała zaciekawiona.
-Chodziłam
po dziedzińcu i usłyszałam jak dziewczyny gadały, że chcą tam pojechać –
odpowiedziała.
-Jest
wolne więc mogą.
-Ciebie
to nie interesuje?
-Niezbyt,
chyba, że chciałabym ustalić kim jest chłopak przez, którego znikają
dziewczyny.
-Podobno
ten chłopak to magiczna istota.
-W
dodatku jest przystojny.
-Dlatego…
-Chcemy
go złapać – krzyknęły wszystkie dziewczyny jednocześnie, które wcześniej stały
na dziedzińcu.
-A
jak macie zamiar go złapać… - spytała
Linsy. Susana szybko odeszła nie chciała już słuchać.
-To
teraz wiesz to co chciałaś czy nie? – spytała wampirzyca.
-Tak,
a jak myślisz uda im się go złapać?
-Wątpię,
żeby miały odpowiednie rzeczy jeśli to naprawdę magiczna istota. Zależy jeszcze
jaka i czy w ogóle tam jest – powiedziała.
-Co
masz na myśli? – zdziwiła się dziewczyna.
-Jeśli
to naprawdę magiczna istota ktoś mógł ją wezwać.
-Ale
nie musiała się zgodzić tak jak u Mike’a.
-Zazwyczaj
nie buntują się przy wezwaniu, ten animal to był wyjątek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz