Mike
siedział samotnie pod drzewem na skraju dziedzińca. Koledzy z jego klasy i
pierwszej klasy pierwszego roku unikali go albo wyśmiewali się z niego po
incydencie z animalem. Zastanawiał się co będzie dalej, nie miał magicznego
stworzenia, a dalsza część nauki polegała na współpracy, wzajemnym zrozumieniu
i ewentualnej nauce opanowania mocy istoty.
-Ty
masz powód do dalszej nauki – usłyszał głos i podniósł głowę. Przestraszył się,
bo zobaczył dziewczynę ze skrzydłami, kolejnego wampira. Jednak była dziwna,
ponieważ miała jeszcze smoczy ogon.
-Czego
chcesz? – spytał.
-Nauczyć
cię posługiwać się mocą, którą posiadasz – odpowiedziała wampirzyca – Jestem
Suzan – podała mu rękę. Chwycił ją niepewnie, doznał odczucia jakby poznał już
tą osobę.
-Czy
my się wcześniej nie poznaliśmy? – spytał wstając.
-Ty
mnie nie, ale ja ciebie tak. Chcę abyś przychodził codziennie po lekcjach
trenować. Zaczniemy od jutra – powiedziała i zniknęła. Obejrzał się na
dziedziniec, podeszło do niego kilku chłopaków.
-Co
robiłeś, gadałeś do siebie?
-A
może po tym wypadku dostałeś takiego szoku, że wyobrażasz sobie coś czego tutaj
nie ma? – spytał jeden po czym wszyscy zaczęli się śmiać i odeszli.
-To
już nie miejsce dla ciebie, zrezygnuj – krzyknął jakiś z tyłu, Mike’a
zdenerwowała ta wypowiedź. Postanowił, że dalej będzie uczył się i skończy tą
szkołę.
Susana
wyszła z pokoju, zastanawiała się co będzie kiedy wejdzie do klasy. Czy będą ją
wypytywać? Poszła korytarzem, patrzyli na nią. Tak jak wczoraj ustaliła z Suzan
Amoon był niewidzialny i szedł kawałek za nią. Weszła do klasy i usiadła na
swoim miejscu. Wszyscy wkoło szeptali i spoglądali na nią, ale nikt jej nie
zaczepił.
Dopiero
w połowie zajęć na jednej z przerw podeszła do niej Linsy.
-Hej,
Susana chcę o coś spytać.
-Tak,
o co?
-Czy
ty wezwałaś wampira z głównych gatunków? – spytała dziewczyna bez owijania w
bawełnę.
-Nie
bądź śmieszna. Przecież wiesz, że nie mam magicznej mocy. Nie mogłabym wezwać
potwora, demon byłby trudny, a co dopiero wampira z czterech głównych gatunków.
Wszyscy
przebywający w sali przyglądali im się.
-Powinienem
ją powstrzymać od dalszego mówienia? – spytał biały wilkołak. Nikt oprócz niej
nie usłyszał jego pytania. Suzan poza niewidzialnością sprawiła, żeby nikt poza
nią i Susaną nie mógł go usłyszeć ani wyczuć jego zapachu lub obecności.
-Nie
– szepnęła.
-Co?
– spytała Linsy.
-Nic
– odpowiedziała szybko – Tylko o to chciałaś zapytać?
-T-tak
– odpowiedziała i odeszła, ale popatrzyła przez ramię. Na PI znowu nie udało
jej się pokazać znaku. Słyszała jakieś wypowiedzi, zawód w głosach, obraźliwe
okrzyki, ale ignorowała je. Wiedziała, że to co mówią to nie prawda.
Mike
po zajęciach czekał pod drzewem, tam gdzie wczoraj spotkał wampirzycę.
Zaskoczyła go, bo nagle pojawiła się przed nim. Odskoczył do tyłu.
-Wystraszyłaś
mnie – powiedział.
-Przepraszam.
-Właśnie,
dlaczego wczoraj moi koledzy z klasy cię nie mogli zobaczyć?
-Wczoraj
byłam widzialna tylko dla ciebie, dzisiaj też tak jest – powiedziała. Ruszyła w
stronę budynku, a on poszedł za nią. Szli w stronę skrzydła chłopaków, poszli
za nie. Za częścią z salami była bardzo duża przestrzeń zielona. Cały teren
łagodnie opadał w las. Wampirzyca stanęła na skraju górki i obróciła się w
stronę budynku. Chłopak zatrzymał się.
-Dobrze,
czy wiesz jaką posiadasz moc? – spytała go.
-Nie
– odpowiedział. Nie wiedział skąd mógł mieć jakąkolwiek moc poza
przywoływaniem.
-W
takim razie zacznijmy od początku.
-Początku?
– zdziwił się.
-Tak,
jakiego wampira wezwałeś?
-Animala.
-Ugryzł
cię, prawda? – przytaknął – Ugryzł cię i zostawił jad, który zaczął cię zabijać
i zmieniać twoje komórki. Przyszłam do ciebie i zneutralizowałam jad swoim.
Musiałam też ustabilizować zmiany, które zaszły. Innymi słowy uratowałam ci
życie i sprawiłam, że będziesz mógł używać swojej mocy bez napadów wampirzego
pragnienia.
-Yyy..
Aha. A jaką mam w końcu moc? – spytał nadal nie wiedząc jaka to jest.
-Możesz
zmienić się w zwierzęta i potwory, ewentualnie zwierzęce formy demonów –
odpowiedziała wampirzyca.
-Skąd
ty to wiesz?
-Mogę
rozpoznać jaką umiejętność posiada dana osoba na podstawie jej komórek.
-Dobra,
to jak mogę się zmienić? – spytał. Chciał jak najszybciej nauczyć się opanować
swoją nową zdolność.
-Musisz
skupić się na zwierzęciu, w które chcesz się zmienić. Zacznijmy od czegoś
łatwego. Zamknij oczy, rozluźnij się, oddychaj spokojnie i skup swoje myśli
tylko na jakimś małym zwierzątku – powiedziała Suzan. Zrobił tak jak
powiedziała i pomyślał o małym ptaszku. Miał zamknięte oczy i niczego nie
widział, otworzył je powoli. Był bardzo zaskoczony kiedy zobaczył ogromną
wampirzycę, wszystko stało się większe. Czuł się nieswojo, ponieważ jego ręce
przywierały do tułowia. Spojrzał w bok i zobaczył szare skrzydełko.
-Udało się – pomyślał.
-Tak, udało ci się – usłyszał w swojej
głowie inny głos.
-Suzan, jak ty to robisz? – spytał w
myślach.
-To jedna z wielu moich mocy, mogę zaglądnąć
do czyjegoś umysłu. Czytać w jego myślach i rozmawiać w jego umyśle. Chociaż
mogłabym rozmawiać z tobą używając języka zwierząt. Teraz musisz nauczyć się
latać jak każdy ptak, a reszta będzie później łatwiejsza – wampirzyca
zaczęła do niego podchodzić.
-Co ty chcesz zrobić? – przestraszył się
trochę. Wzięła go w ręce i poleciała w dół opadającej łąki. Stanęła na
najbliższym drzewie gdzie zaczynał się las.
-Teraz
rozłóż szeroko skrzydła i zacznij nimi poruszać – powiedziała. Mike rozłożył
skrzydła i zaczął nimi powoli poruszać – Właśnie tak, tylko szybciej – zrobił to
i oderwał się od jej rąk. Poleciał kawałek, ale zaczął opadać. Utrzymał jednak
rozłożone skrzydła, lądując przewrócił się i zmienił w człowieka.
-Coś
nie wyszło – powiedział wstając i otrzepując się.
-Nie,
jak na pierwszy lot było całkiem dobrze. Musisz postarać się dłużej utrzymać w
powietrzu i oczywiście poćwiczyć nad lądowaniem – wylądowała i poklepała go po
ramieniu – Na razie ćwicz tylko tą przemianę. Później spróbujesz z większymi
zwierzętami.
-Okey,
dzięki. Gdzie idziesz? – spytał kiedy zaczęła odchodzić.
-Mam
jeszcze pewien obowiązek, który muszę spełnić – powiedziała i poszła w stronę
budynku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz