niedziela, 6 lipca 2014

Rozdział 8

Mike siedział samotnie pod drzewem na skraju dziedzińca. Koledzy z jego klasy i pierwszej klasy pierwszego roku unikali go albo wyśmiewali się z niego po incydencie z animalem. Zastanawiał się co będzie dalej, nie miał magicznego stworzenia, a dalsza część nauki polegała na współpracy, wzajemnym zrozumieniu i ewentualnej nauce opanowania mocy istoty.
-Ty masz powód do dalszej nauki – usłyszał głos i podniósł głowę. Przestraszył się, bo zobaczył dziewczynę ze skrzydłami, kolejnego wampira. Jednak była dziwna, ponieważ miała jeszcze smoczy ogon.
-Czego chcesz? – spytał.
-Nauczyć cię posługiwać się mocą, którą posiadasz – odpowiedziała wampirzyca – Jestem Suzan – podała mu rękę. Chwycił ją niepewnie, doznał odczucia jakby poznał już tą osobę.
-Czy my się wcześniej nie poznaliśmy? – spytał wstając.
-Ty mnie nie, ale ja ciebie tak. Chcę abyś przychodził codziennie po lekcjach trenować. Zaczniemy od jutra – powiedziała i zniknęła. Obejrzał się na dziedziniec, podeszło do niego kilku chłopaków.
-Co robiłeś, gadałeś do siebie?
-A może po tym wypadku dostałeś takiego szoku, że wyobrażasz sobie coś czego tutaj nie ma? – spytał jeden po czym wszyscy zaczęli się śmiać i odeszli.
-To już nie miejsce dla ciebie, zrezygnuj – krzyknął jakiś z tyłu, Mike’a zdenerwowała ta wypowiedź. Postanowił, że dalej będzie uczył się i skończy tą szkołę.

Susana wyszła z pokoju, zastanawiała się co będzie kiedy wejdzie do klasy. Czy będą ją wypytywać? Poszła korytarzem, patrzyli na nią. Tak jak wczoraj ustaliła z Suzan Amoon był niewidzialny i szedł kawałek za nią. Weszła do klasy i usiadła na swoim miejscu. Wszyscy wkoło szeptali i spoglądali na nią, ale nikt jej nie zaczepił.
Dopiero w połowie zajęć na jednej z przerw podeszła do niej Linsy.
-Hej, Susana chcę o coś spytać.
-Tak, o co?
-Czy ty wezwałaś wampira z głównych gatunków? – spytała dziewczyna bez owijania w bawełnę.
-Nie bądź śmieszna. Przecież wiesz, że nie mam magicznej mocy. Nie mogłabym wezwać potwora, demon byłby trudny, a co dopiero wampira z czterech głównych gatunków.
Wszyscy przebywający w sali przyglądali im się.
-Powinienem ją powstrzymać od dalszego mówienia? – spytał biały wilkołak. Nikt oprócz niej nie usłyszał jego pytania. Suzan poza niewidzialnością sprawiła, żeby nikt poza nią i Susaną nie mógł go usłyszeć ani wyczuć jego zapachu lub obecności.
-Nie – szepnęła.
-Co? – spytała Linsy.
-Nic – odpowiedziała szybko – Tylko o to chciałaś zapytać?
-T-tak – odpowiedziała i odeszła, ale popatrzyła przez ramię. Na PI znowu nie udało jej się pokazać znaku. Słyszała jakieś wypowiedzi, zawód w głosach, obraźliwe okrzyki, ale ignorowała je. Wiedziała, że to co mówią to nie prawda.

Mike po zajęciach czekał pod drzewem, tam gdzie wczoraj spotkał wampirzycę. Zaskoczyła go, bo nagle pojawiła się przed nim. Odskoczył do tyłu.
-Wystraszyłaś mnie – powiedział.
-Przepraszam.
-Właśnie, dlaczego wczoraj moi koledzy z klasy cię nie mogli zobaczyć?
-Wczoraj byłam widzialna tylko dla ciebie, dzisiaj też tak jest – powiedziała. Ruszyła w stronę budynku, a on poszedł za nią. Szli w stronę skrzydła chłopaków, poszli za nie. Za częścią z salami była bardzo duża przestrzeń zielona. Cały teren łagodnie opadał w las. Wampirzyca stanęła na skraju górki i obróciła się w stronę budynku. Chłopak zatrzymał się.
-Dobrze, czy wiesz jaką posiadasz moc? – spytała go.
-Nie – odpowiedział. Nie wiedział skąd mógł mieć jakąkolwiek moc poza przywoływaniem.
-W takim razie zacznijmy od początku.
-Początku? – zdziwił się.
-Tak, jakiego wampira wezwałeś?
-Animala.
-Ugryzł cię, prawda? – przytaknął – Ugryzł cię i zostawił jad, który zaczął cię zabijać i zmieniać twoje komórki. Przyszłam do ciebie i zneutralizowałam jad swoim. Musiałam też ustabilizować zmiany, które zaszły. Innymi słowy uratowałam ci życie i sprawiłam, że będziesz mógł używać swojej mocy bez napadów wampirzego pragnienia.
-Yyy.. Aha. A jaką mam w końcu moc? – spytał nadal nie wiedząc jaka to jest.
-Możesz zmienić się w zwierzęta i potwory, ewentualnie zwierzęce formy demonów – odpowiedziała wampirzyca.
-Skąd ty to wiesz?
-Mogę rozpoznać jaką umiejętność posiada dana osoba na podstawie jej komórek.
-Dobra, to jak mogę się zmienić? – spytał. Chciał jak najszybciej nauczyć się opanować swoją nową zdolność.
-Musisz skupić się na zwierzęciu, w które chcesz się zmienić. Zacznijmy od czegoś łatwego. Zamknij oczy, rozluźnij się, oddychaj spokojnie i skup swoje myśli tylko na jakimś małym zwierzątku – powiedziała Suzan. Zrobił tak jak powiedziała i pomyślał o małym ptaszku. Miał zamknięte oczy i niczego nie widział, otworzył je powoli. Był bardzo zaskoczony kiedy zobaczył ogromną wampirzycę, wszystko stało się większe. Czuł się nieswojo, ponieważ jego ręce przywierały do tułowia. Spojrzał w bok i zobaczył szare skrzydełko.
-Udało się – pomyślał.
-Tak, udało ci się – usłyszał w swojej głowie inny głos.
-Suzan, jak ty to robisz? – spytał w myślach.
-To jedna z wielu moich mocy, mogę zaglądnąć do czyjegoś umysłu. Czytać w jego myślach i rozmawiać w jego umyśle. Chociaż mogłabym rozmawiać z tobą używając języka zwierząt. Teraz musisz nauczyć się latać jak każdy ptak, a reszta będzie później łatwiejsza – wampirzyca zaczęła do niego podchodzić.
-Co ty chcesz zrobić? – przestraszył się trochę. Wzięła go w ręce i poleciała w dół opadającej łąki. Stanęła na najbliższym drzewie gdzie zaczynał się las.
-Teraz rozłóż szeroko skrzydła i zacznij nimi poruszać – powiedziała. Mike rozłożył skrzydła i zaczął nimi powoli poruszać – Właśnie tak, tylko szybciej – zrobił to i oderwał się od jej rąk. Poleciał kawałek, ale zaczął opadać. Utrzymał jednak rozłożone skrzydła, lądując przewrócił się i zmienił w człowieka.
-Coś nie wyszło – powiedział wstając i otrzepując się.
-Nie, jak na pierwszy lot było całkiem dobrze. Musisz postarać się dłużej utrzymać w powietrzu i oczywiście poćwiczyć nad lądowaniem – wylądowała i poklepała go po ramieniu – Na razie ćwicz tylko tą przemianę. Później spróbujesz z większymi zwierzętami.
-Okey, dzięki. Gdzie idziesz? – spytał kiedy zaczęła odchodzić.

-Mam jeszcze pewien obowiązek, który muszę spełnić – powiedziała i poszła w stronę budynku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz