Obudziłam
się i usiadłam na łóżku.
-I
co? Znowu będziesz się spieszyć na zajęcia? – spytała Suzan uśmiechając się.
-Nie,
przecież jest wolne. Poza tym chcę pospacerować po lesie – odpowiedziałam.
-Wiesz,
że nie możecie chodzić sami do lasu, prawda? – wypowiedziała przeciągle ostatni
wyraz.
-Mam
ciebie. Obronisz mnie i sprawisz, że nikt nie zauważy, że się wymknęłam –
powiedziałam uśmiechając się.
-Skoro
tak mówisz – uśmiechnęła się wzruszając ramionami. Dziewczyna ubrała się i
wyszła z pokoju. Dzień zapowiadał się melancholijnie, słońce świeciło, ptaki
śpiewały, a po niebie płynęły białe obłoczki. Susana okrążyła dziedziniec, nie
wyglądało na to, żeby inni mieli zamiar robić coś innego niż wczoraj.
Wampirzyca natomiast latała obok niej.
-Możemy
już iść? – spytała zniecierpliwiona czerwonowłosa. Suzan zamyśliła się.
-Skoro
chcesz złamać regulamin akademii – powiedziała – to niech chociaż będzie z tego
jakiś pożytek – uśmiechnęła się i poleciała w stronę skrzydła dziewczyn
przelatując przez ścianę. Po chwili wróciła i podała Susanie podręcznik od
wiedzy o Magicznych Istotach, w którym było kilka kartek i ołówek.
-Co? –
jęknęła niezadowolona – Mam wolne, dlaczego mam się uczyć? – spytała wymachując
książką.
-Uspokój
się, to będzie bardzo praktyczne nauczanie. Poza tym czy nudziłaś się ze mną do
tej pory? – spytała z tajemniczym uśmiechem wampirzyca.
-Yyy…
No, nie.
-Więc
tylko możesz sobie wyobrazić, nie w zasadzie zobaczysz jak interesująco uczę –
uśmiechnęła się i skierowała się w stronę celu wycieczki. Dziewczyna ruszyła za
nią.
-A
właśnie, gdzie są Amoon i Max? – spytała Susana zastanawiając się.
-Pewnie
gdzieś w lesie – odpowiedziała beznamiętnie czarnowłosa.
-Nic
im nie będzie? Nie spróbujesz ich namierzyć? – zaniepokoiła się dziewczyna. Wampirzyca
odwróciła się do niej zirytowana.
-Czy
ty zapomniałaś, że oni są wilkami?! Poradzą sobie, nie jestem ich niańką. Poza
tym teraz mam do niańczenia chyba bardziej nieznośne dziecko niż oni –
uśmiechnęła się podle.
-Ej,
to było niemiłe!
-Dobra,
koniec o nich. Rozpoczynamy wycieczkę naukową! – krzyknęła Suzan i wylądowała
na krawędzi, gdzie zaczynał się las. Ruszyła przodem, a Susana poszła za nią –
Dobra, zacznijmy od tego co wiesz na temat Magicznych Istot.
-Co?
To jest jakiś sprawdzian czy jak? – jęknęła.
-Dalej
to nic strasznego – uśmiechnęła się – Chcę wiedzieć co ty wiesz, żebym mogła ci
wyjaśnić to czego nie będziesz rozumiała i uzupełnić informacje, których
jeszcze nie przerobiłaś. Poza tym niedługo będzie połowa semestru i Wiedza o
Magicznych Istotach się skończy.
-Co?!
No dobra, niech pomyślę… Magiczne Istoty dzielą się na cztery grupy: demony,
magi, potwory i zjawy.
-Czym
się charakteryzują demony?
-Yyy…
No… Ze wszystkich magicznych istot najbardziej mogą upodobnić się do ludzi,
chyba…
-Tak,
dokładnie. Wymień rodzaje demonów.
-Dużo
ich jest…
-Wymień
te, które pamiętasz.
-Hm,
wampir, wilkołak, harpia, gorgona, kitsune – lisi demon, anioł, elf, zombie…
-Pięknie,
wszystkie wymieniłaś – wampirzyca stanęła i obróciła się do niej – To teraz
jakie znasz gatunki wampirów.
-No
są cztery główne gatunki czyli wodny, Air, Fir, Eth; animal i przesmyk.
-Tak,
cztery główne władają żywiołami i mogą tworzyć bariery ochronne. Animal może
zmienić się w zwierzę albo kogoś w nie zamienić i tylko on może przywrócić tej
osobie poprzedni wygląd. Oprócz nich są jeszcze dwa: minize, który może
zmniejszać się do rozmiarów wróżki, czyli ma jakieś dziesięć centymetrów
wzrostu i exagger, który z kolei może zwiększyć swoje rozmiary tak, że
dwukrotnie przewyższa wampiry w ich normalnym wzroście.
-A
ile ma wampir normalnego wzrostu? – spytała zaciekawiona dziewczyna. Suzan
przez chwilę zastanawiała się.
-Nigdy
się nie mierzyłam kiedy przebywałam w mieście ognistych wampirów, ale tak na
oko to od dwudziestu pięciu do trzydziestu metrów, oczywiście dorosły wampir,
bo dzieci są mniejsze.
-Wow,
niesamowite.
-Teraz
wymień resztę istot z grupy magi. Była już wymieniona wróżka. Jest ich niewiele
więc dasz radę.
-Hm,
to będzie pegaz, jednorożec i feniks, prawda?
-Tak.
Znasz z wyglądu mniej więcej te wszystkie wymienione stworzenia, prawda? Więc
pokarzę ci coś czego pewnie nie widziałaś.
Wampirzyca
wyciągnęła rękę przed siebie, z której wydobyło się szare światło. Po chwili
jednak zniknęło.
-I co
to wszystko? – zdziwiła się czerwonowłosa – Miałam zobaczyć jakieś słabe
światło?! – spytała z wyrzutem.
-Czy
wiesz dlaczego uczniom akademii nie wolno wchodzić do lasu? – zadała pytanie Suzan.
Jakąś sekundę później usłyszały jakby krzyk drapieżnego ptaka – Już jest –
mruknęła do siebie – Odsuń się – powiedziała do dziewczyny. Wyciągnęła rękę
tak, że Susana nie mogła podejść bliżej polanki, na której skraju stały. Po
chwili zauważyła między drzewami duży ciemny kształt, który szybko leciał w ich
stronę. Cofnęła się kilka kroków kiedy zauważyła co wylądowało na polance nie
dalej niż metr od czarnowłosej. Przez dłuższy czas przyglądała się stworzeniu.
-Czy
to…? – wydukała nie mogąc opisać tego co widziała. Przed nią, a dokładniej
przed jej pseudo-nauczycielką stał pół sokół pół koń. Jego pióra były szare,
ale bardzo jasne wtapiając się w siwe umaszczenie tylnej części stworzenia.
-Tak,
to hipogryf – wampirzyca powstrzymywała się od śmiechu widząc twarz
czerwonowłosej – No nie stój tak, podejdź. Tylko najpierw zostaw to co trzymasz
i przede wszystkim powoli, nie rób gwałtownych ruchów, bo może się zdenerwować.
Zostawiła
książkę z jej zawartością na zwalonym pniu drzewa i powoli zaczęła podchodzić
do hipogryfa. Będąc obok Suzan wyciągnęła do niego rękę. Stworzenie zaczęło się
denerwować i stanęło dęba.
-Spokojnie,
cii – szepnęła czarnowłosa i pogłaskała hybrydę po dziobie – Teraz możesz go
pogłaskać – powiedziała ustępując miejsca dziewczynie, która z wahaniem,
niepewnie dotknęła dzioba stworzenia po czym powoli zaczęła je głaskać.
-Niesamowite,
dotykam hipogryfa – powiedziała do Suzan, która stała obok – Jak ty go tutaj
wezwałaś? Przywołałaś go?
-Nie,
nie do końca. Teraz wiesz czemu uczniowie mają zakaz wchodzenia do lasu? Jest w
nim od groma Magicznych Istot, których nikt nie przyzwał. Nawet jeśli ich by
tutaj nie było to są jeszcze inni mieszkańcy tacy jak lisy, wilki czy
niedźwiedzie, które również mogły by zaatakować nie ostrożnych ludzi. Dobra,
dosyć tego dobrego – zabrała rękę dziewczyny, a hipogryfa odpędziła.
Odgalopował kawałek, zrobił rundkę wokół polanki i odleciał z niezadowolonym krzyknięciem.
-Dlaczego
to zrobiłaś?! – spytała z wyrzutem – Chciałam go jeszcze trochę pogłaskać!
-Dosyć
tego dobrego. Musimy wracać, zaraz będzie ciemno – rzuciła Susanie podręcznik i
ruszyła powrotną drogą do akademii. Dziewczyna niechętnie podążyła za nią. Co
jakiś czas potykała się o wystające korzenie, które coraz trudniej było
dostrzec w zapadającej nocy. Nagle usłyszała wycie wilka, i to nie jednego.
Gorsze jednak było to, że było coraz głośniejsze. Podbiegła do czarnowłosej, której
sylwetkę widziała przed sobą. Chwyciła ją za rękę i zatrzymała. Coś poruszyło
krzakami wokół nich. Czerwonowłosa czuła narastający paniczny strach przez
poruszające się liście. W chwili gdy coś z nich wyskoczyło nie wytrzymała i
krzyknęła przeraźliwie.