sobota, 6 września 2014

Rozdział 10

Susana spacerowała po terenie szkoły. Większość chłopaków grała w piłkę, niektórzy gadali z dziewczynami. Większość dziewczyn miała otwarte okna w pokojach i siedziała na parapetach rozmawiając lub malując paznokcie. Chodziła ciągle zamyślona, Suzan wcześniej postanowiła sama gdzieś pobyć. Teraz nagle pojawiła się obok.
-Nad czym myślisz? – spytała zaciekawiona.
-Nie przeczytasz mi w myślach? – zdziwiła się.
-Wolę normalnie rozmawiać – odpowiedziała – No więc?
-Jest wolne, a ja nie mam tu nic ciekawego do zrobienia. Zastanawiam się czy gdzieś może nie pojechać, ale nic mi nie przychodzi do głowy.
-Po co szukać gdzieś daleko, przejedźmy się do Fior.
Uśmiechnęła się i poszła w kierunku bramy. Fior to miasto, z którego można dojechać do akademii. Suzan schowała skrzydła i ogon pod płaszcz i wyszły przed bramę. Właśnie przyjechał autobus, wsiadły do niego. Jechały nie całą godzinę i wysiadły na przystanku w środku miasta. Rozejrzały się, uliczki były udekorowane kwiatami i lampkami.
-Ciekawe co tutaj się dzieje? – spytała Susana oglądając dekoracje. W oknach i na balkonach były poustawiane doniczki z kolorowymi kwiatami. Na straganach były dostępne różne rzeczy, najwięcej było kwiatów. Były też różne potrawy, ozdoby, koszyki. Można było powiedzieć, że gdyby się dobrze poszukało znalazło by się wszystko.
-Przez cały tydzień trwa festiwal kwiatów – powiedziała starsza pani zza jednego straganu – Podejdźcie, co chcecie? Mam tutaj mnóstwo różnych rodzajów kwiatów i wianki.
Podeszły do straganu i przyglądały się. Suzan wybrała naszyjnik z czerwonych róż, a Susana długo nie mogła się zdecydować. Po dłuższym namyśle wzięła doniczkę z fioletowymi kwiatami. Odchodząc od straganu zauważyła doniczkę, w której była sama ziemia, bez kwiatu.
-Co to jest? – spytała starszą panią wskazując na pustą doniczkę.
-Masz dobre oko, większość przechodziła obojętnie, ale ta doniczka jest wyjątkowa.
-Naprawdę? – zaciekawiła się, Suzan przysłuchiwała się uważnie. Chciała sprawdzić czy czasem staruszka nie okłamuje dziewczyny.
-Tak, są w niej nasiona księżycowego kwiatu. Kwitnie tylko podczas pełni, teraz nie ma pełni więc nie wyszedł.
Poprosiła o doniczkę i odeszła zadowolona. Suzan dziwnie patrzyła na doniczkę.
-Coś się stało?
-Zastanawiam się jak wygląda ten kwiat, staruszka nie wydawała się kłamać. Nie, nie kłamała, ale nie wiedziała również jak on wygląda. Dziwie się, że wystawiła go na straganie.
-Hoo, chciałabym go zobaczyć. Ale do pełni zostało jeszcze sporo czasu.
-Spokojnie, da się załatwić.
-Co?
-Pełnię dziś w nocy.
-Jak? – zdziwiła się dziewczyna.
-Zobaczysz – uśmiechnęła się wampirzyca. Chodziły po mieście, oglądały dekoracje na ulicach i stragany. Kiedy zaczęło się ściemniać zostały puszczone pierwsze fajerwerki. Wszystkie były w kształcie kwiatów, miały różne kolory. Mieszały się żółty i czerwony, czerwony i różowy, błękitny i zielony, niebieski i zielony. Były wszystkie możliwe kombinacje. Suzan zaczęła ciągnąć dziewczynę w stronę przystanku.
-Co robisz? Chcę jeszcze pooglądać – jęknęła.
-Uczniowie, którzy nie zgłosili, że jadą gdzieś dalej muszą wrócić do akademii przed zmrokiem. Poza tym z terenu szkoły będzie lepiej widać – pociągnęła ją dalej. Kiedy wróciły było całkiem ciemno, a fajerwerki rozświetlały niebo. Uczniowie, którzy zostali stali na dziedzińcu i patrzyli na kolorowe kwiaty na niebie. Kiedy skończyli puszczać fajerwerki wszyscy rozeszli się do pokoi. Dziewczyna położyła doniczki na oknie i poszła spać.

Obudziło ją potrząsanie, przetarła oczy. Dopiero teraz usłyszała wycie wilka, musiał być bardzo blisko, ponieważ było wyraźne.
-Co się stało? Nie ma księżyca, a wilk wyje – powiedziała ziewając.
-Choć, popatrz przez okno – powiedziała czarnowłosa i wyciągnęła ją z łóżka. Zasłony były odsłonięte, a okno otwarte. Podeszła bliżej i zobaczyła ogromny księżyc na niebie, był w pełni. Wampirzyca odsunęła ją od okna i wskazała na doniczki. Były oświetlone przez światło księżyca. W jednej kwiat był zamknięty, a z drugiej powoli wychodził mały pączek. Zaczął się rozwijać ukazując srebrzyste płatki. Przypominał różę, ale nie miał kolców, a brzegi płatków były postrzępione.

-Piękny – szepnęła. Przyglądała mu się, płatki odbijały światło księżyca i przez to wyglądały jakby świeciły. Kwiat wydzielał trochę słodki, łagodny zapach.