Lasem
szła wampirzyca, miała smocze skrzydła i smoczy ogon. Miała czarne włosy,
ciemne oczy, czarny płaszcz, czarną bluzkę i czarne spodnie. Szła powoli między
ogromnymi drzewami zamyślona. Las był ogromny i rzadko jakiemu wampirowi
chciało się tu przychodzić poza porą polowania. Zauważyła przy pniu drzewa
wioskę, podeszła bliżej, by się jej przyjrzeć. Doszła do niej, a mieszkańcy
podnieśli alarm.
-Wampir!
Już
stojąc przy wiosce czuła zapach futra, mieszkały tutaj wilkołaki. Zanim
jakikolwiek zdążył się zmienić pstryknęła palcami blokując ich przemianę i
tworząc wokół barierę, która sprawiała, że wioski nie było widać ani czuć. Po
chwili wilkołaki zorientowały się, że nie mogą się zmienić.
-Ty!
Co zrobiłaś?! – warknął któryś. Większość z nich byli mężczyznami, reszta
chowała się w domach. Wszyscy byli zdenerwowani i warczeli. Jednak nie mogli
nic zrobić, byli na jej łasce.
-Czego
chcesz?! – krzyknął jakiś. Popatrzyła po nich i ruszyła w stronę jednego z
domków. Czuła z niego rozpacz i bliską śmierć. Tamci pobiegli za nią,
zatrzymała się przed domkiem opierającym się o pień drzewa. Bez trudu zerwała z
niego dach i zajrzała do środka. W pokoju wyglądającym na dziecięcy przy
łóżeczku stała para młodych ludzi i patrzyła na nią przerażona. Kobieta
trzymała w rękach czarnowłose niemowlę, było blade i nie ruszało się.
-Ono
jest chore, prawda? – spytała wampirzyca.
-Czego
chcesz? – spytała drżącym głosem kobieta przyciskając do siebie nieruchome
dziecko.
-Jest
chore, prawda? Śmiertelnie. Wyczuwam śmierć, która na nie czeka. Odpowiadając
chcę tego dziecka – odpowiedziała krwiopijca postać ze skrzydłami – Chcę mieć
towarzysza, jakby to ująć… Zabaw. Wilk idealnie się do tego nadaje, ale chcę
mieć go żywego. Jeśli mi go oddacie uratuje jego życie – uśmiechnęła się.
Patrzyli na nią przez chwilę, a później ojciec spytał.
-Naprawdę
możesz to zrobić?
-Tak,
ale chcę jego całego. Jego ciała, jego duszy, jego życia i oczywiście krwi.
-Nie
róbcie tego! – krzyknął któryś z mężczyzn.
-Więc,
jak będzie? – spytała chytrym głosem.
-Dobrze,
uratuj go – powiedziała kobieta.
W
pobliżu wioski znajdowała się woda. Dla wampirów była to mała kałuża, a dla
ludzi duże jezioro. W jego kierunku szła wampirzyca w ludzkich rozmiarach, a za
nią para z dzieckiem. Weszła do wody i wzięła dziecko do rąk. Była pełnia i
promienie księżyca padały na wodę. Czarnowłosa zanurzyła niemowlę w odbiciu
księżyca, a włosy dziecka zaczęły bieleć. Wyciągnęła je z wody i podała
rodzicom. Mały miał całkowicie białe włosy, otworzył oczy ukazując niebieskie
tęczówki i zaczął płakać.
-Co
mu zrobiłaś? – wydukał zaskoczony ojciec.
-Uratowałam
go, jest zdrowy – odpowiedziała – Jest połączony z księżycem, będzie mógł go
przywołać. Kiedy będzie pełnia mały będzie miał większą siłę. Powiem wam coś,
wasza wioska ma kiepską lokalizację. Jest odsłonięta, dlatego jest łatwym
celem. Do tego jesteście wilkołakami więc, jeśli wampiry was znajdą od razu wybiją
wszystkich bez chwytania. Chyba, że znajdzie się amator krwi wilków, wtedy może
ktoś przeżyje. Jeśli on ma tutaj mieszkać będę musiała ochraniać waszą wioskę,
a jest to nudne. Mam propozycję – powiedziała z błyskiem w oku – Przeniosę waszą
wioskę w bezpieczne miejsce, ale chcę coś w zamian.
-Co
chcesz? – spytał mężczyzna.
-W
tobie jest kolejny – wskazała na kobietę.
-Skąd
ty…
-Wyczuwam
nowe życie – odpowiedziała – W zamian za niego przeniosę waszą wioskę. Jeśli
chcecie ochronić bliskich zgodzicie się.
Patrzyli
na nią przerażeni, ale później popatrzyli po sobie. Widziała w ich oczach
niepewność i strach, po chwili jednak zgodzili się. Niespodziewanie porwała ich
w powietrze w swojej naturalnej postaci i puściła w wiosce. Blokada przemiany
nadal działała więc, wszyscy mogli tylko powarkiwać. Wylądowała przed wioską,
uniosła rękę jakby coś podnosiła z ziemi za pomocą telekinezy. Ziemia w wiosce
zatrzęsła się, teren wokół wioski zaczął się obniżać. W rzeczywistości wioska
na płycie ziemi zaczęła wjeżdżać po pniu drzewa jak winda. Wampirzyca
podleciała do płyty i leciała z nią w koronę drzewa. W miejscu, gdzie pień
przechodził w gałęzie było zagłębienie. Jakby specjalne miejsce na gniazdo
ogromnego ptaka. Było na tyle duże, że wampir mógł w nim swobodnie usiąść.
Płyta została umieszczona na środku zagłębienia. Ziemia rozsypała się, ale nie
wypełniła całego zagłębienia. Wampirzyca na chwilę zleciała i wróciła z
jeziorem w rękach jakby je wykopała. Ziemia wokół jeziora rozsypała się i
zmieszała z tą z płyty. Wilki patrzyły na swoje nowe otoczenie i nie mogły
wyjść z zaskoczenia. Czarnowłosa wisiała w powietrzu, zaczęła wykonywać ruchy
rękoma. Ziemia zaczęła się unosić i równomiernie rozsypywać po zagłębieniu. Nie
było jej tyle, by wypełnić je, ale tak się stało. Wampir zrobił ruch ręki w
górę, z ziemi zaczęły wyrastać drzewa i wkrótce wokół wioski był gęsty las
małych drzew. Drzewa były odpowiedniej wielkości do rozmiarów ludzi.
-Będę
do was przychodzić – oświadczył krwiopijca – Będę sprawdzać jak czują się i
rozwijają moi podopieczni – powiedziała.
-To
znaczy, że oni mogą mieszkać z nami? – spytała kobieta z niemowlęciem.
-Tak,
opieka nad dwoma szczeniątkami to robota nie dla mnie. Wrócę nie długo,
wyczekujcie mnie – powiedziała, zanurkowała i odleciała. Po chwili była już
daleko od drzewa z wioską wilkołaków w koronie i zdjęła blokadę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz