poniedziałek, 16 czerwca 2014

Rozdział 6

Lasem szła wampirzyca, miała smocze skrzydła i smoczy ogon. Miała czarne włosy, ciemne oczy, czarny płaszcz, czarną bluzkę i czarne spodnie. Szła powoli między ogromnymi drzewami zamyślona. Las był ogromny i rzadko jakiemu wampirowi chciało się tu przychodzić poza porą polowania. Zauważyła przy pniu drzewa wioskę, podeszła bliżej, by się jej przyjrzeć. Doszła do niej, a mieszkańcy podnieśli alarm.
-Wampir!
Już stojąc przy wiosce czuła zapach futra, mieszkały tutaj wilkołaki. Zanim jakikolwiek zdążył się zmienić pstryknęła palcami blokując ich przemianę i tworząc wokół barierę, która sprawiała, że wioski nie było widać ani czuć. Po chwili wilkołaki zorientowały się, że nie mogą się zmienić.
-Ty! Co zrobiłaś?! – warknął któryś. Większość z nich byli mężczyznami, reszta chowała się w domach. Wszyscy byli zdenerwowani i warczeli. Jednak nie mogli nic zrobić, byli na jej łasce.
-Czego chcesz?! – krzyknął jakiś. Popatrzyła po nich i ruszyła w stronę jednego z domków. Czuła z niego rozpacz i bliską śmierć. Tamci pobiegli za nią, zatrzymała się przed domkiem opierającym się o pień drzewa. Bez trudu zerwała z niego dach i zajrzała do środka. W pokoju wyglądającym na dziecięcy przy łóżeczku stała para młodych ludzi i patrzyła na nią przerażona. Kobieta trzymała w rękach czarnowłose niemowlę, było blade i nie ruszało się.
-Ono jest chore, prawda? – spytała wampirzyca.
-Czego chcesz? – spytała drżącym głosem kobieta przyciskając do siebie nieruchome dziecko.
-Jest chore, prawda? Śmiertelnie. Wyczuwam śmierć, która na nie czeka. Odpowiadając chcę tego dziecka – odpowiedziała krwiopijca postać ze skrzydłami – Chcę mieć towarzysza, jakby to ująć… Zabaw. Wilk idealnie się do tego nadaje, ale chcę mieć go żywego. Jeśli mi go oddacie uratuje jego życie – uśmiechnęła się. Patrzyli na nią przez chwilę, a później ojciec spytał.
-Naprawdę możesz to zrobić?
-Tak, ale chcę jego całego. Jego ciała, jego duszy, jego życia i oczywiście krwi.
-Nie róbcie tego! – krzyknął któryś z mężczyzn.
-Więc, jak będzie? – spytała chytrym głosem.
-Dobrze, uratuj go – powiedziała kobieta.

W pobliżu wioski znajdowała się woda. Dla wampirów była to mała kałuża, a dla ludzi duże jezioro. W jego kierunku szła wampirzyca w ludzkich rozmiarach, a za nią para z dzieckiem. Weszła do wody i wzięła dziecko do rąk. Była pełnia i promienie księżyca padały na wodę. Czarnowłosa zanurzyła niemowlę w odbiciu księżyca, a włosy dziecka zaczęły bieleć. Wyciągnęła je z wody i podała rodzicom. Mały miał całkowicie białe włosy, otworzył oczy ukazując niebieskie tęczówki i zaczął płakać.
-Co mu zrobiłaś? – wydukał zaskoczony ojciec.
-Uratowałam go, jest zdrowy – odpowiedziała – Jest połączony z księżycem, będzie mógł go przywołać. Kiedy będzie pełnia mały będzie miał większą siłę. Powiem wam coś, wasza wioska ma kiepską lokalizację. Jest odsłonięta, dlatego jest łatwym celem. Do tego jesteście wilkołakami więc, jeśli wampiry was znajdą od razu wybiją wszystkich bez chwytania. Chyba, że znajdzie się amator krwi wilków, wtedy może ktoś przeżyje. Jeśli on ma tutaj mieszkać będę musiała ochraniać waszą wioskę, a jest to nudne. Mam propozycję – powiedziała z błyskiem w oku – Przeniosę waszą wioskę w bezpieczne miejsce, ale chcę coś w zamian.
-Co chcesz? – spytał mężczyzna.
-W tobie jest kolejny – wskazała na kobietę.
-Skąd ty…
-Wyczuwam nowe życie – odpowiedziała – W zamian za niego przeniosę waszą wioskę. Jeśli chcecie ochronić bliskich zgodzicie się.
Patrzyli na nią przerażeni, ale później popatrzyli po sobie. Widziała w ich oczach niepewność i strach, po chwili jednak zgodzili się. Niespodziewanie porwała ich w powietrze w swojej naturalnej postaci i puściła w wiosce. Blokada przemiany nadal działała więc, wszyscy mogli tylko powarkiwać. Wylądowała przed wioską, uniosła rękę jakby coś podnosiła z ziemi za pomocą telekinezy. Ziemia w wiosce zatrzęsła się, teren wokół wioski zaczął się obniżać. W rzeczywistości wioska na płycie ziemi zaczęła wjeżdżać po pniu drzewa jak winda. Wampirzyca podleciała do płyty i leciała z nią w koronę drzewa. W miejscu, gdzie pień przechodził w gałęzie było zagłębienie. Jakby specjalne miejsce na gniazdo ogromnego ptaka. Było na tyle duże, że wampir mógł w nim swobodnie usiąść. Płyta została umieszczona na środku zagłębienia. Ziemia rozsypała się, ale nie wypełniła całego zagłębienia. Wampirzyca na chwilę zleciała i wróciła z jeziorem w rękach jakby je wykopała. Ziemia wokół jeziora rozsypała się i zmieszała z tą z płyty. Wilki patrzyły na swoje nowe otoczenie i nie mogły wyjść z zaskoczenia. Czarnowłosa wisiała w powietrzu, zaczęła wykonywać ruchy rękoma. Ziemia zaczęła się unosić i równomiernie rozsypywać po zagłębieniu. Nie było jej tyle, by wypełnić je, ale tak się stało. Wampir zrobił ruch ręki w górę, z ziemi zaczęły wyrastać drzewa i wkrótce wokół wioski był gęsty las małych drzew. Drzewa były odpowiedniej wielkości do rozmiarów ludzi.
-Będę do was przychodzić – oświadczył krwiopijca – Będę sprawdzać jak czują się i rozwijają moi podopieczni – powiedziała.
-To znaczy, że oni mogą mieszkać z nami? – spytała kobieta z niemowlęciem.

-Tak, opieka nad dwoma szczeniątkami to robota nie dla mnie. Wrócę nie długo, wyczekujcie mnie – powiedziała, zanurkowała i odleciała. Po chwili była już daleko od drzewa z wioską wilkołaków w koronie i zdjęła blokadę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz