czwartek, 28 listopada 2013

Prolog.

-Susi, no chodź - poganiał dziewczynę jeden z bliźniaków.
-To wy idziecie za szybko chłopaki - dyszała dziewczyna.
-Chodź Susana, prawie jesteśmy – powiedział mężczyzna idący z przodu.
-Dobrze panie Roberts - powiedziała dziewczyna.
Kiedy doszła do pozostałych zobaczyła piękne jezioro otoczone zielonymi pagórkami. Na pobliskim pagórku siedziała trójka dziewcząt. Wszystkie były ubrane na czarno, różniły się jedynie kolorem włosów. Pierwsza miała czarne proste długie włosy, wyglądała na najstarszą. Druga, siedząca pośrodku miała falowane brązowe włosy opadające na ramiona. Trzeciej proste blond włosy sięgały do pleców. Brązowowłosa szturchnęła czarnowłosą dziewczynę i wskazała na nowo-przybyłą, a ona uśmiechnęła się drwiąco.
-Po co ty przyprowadziłeś tutaj tego rudzielca, Damien? - spytała czarnowłosa, a starszy brat przystanął.
-Chcę pokazać jej jak się przywołuje magiczną istotę - odpowiedział chłopak.
-Chcesz pokazać? Czyli co, ona nie ma magicznej istoty? A czy ona ma w ogóle moc?
-Zamknij się Rushel! - warknął Damien. Młodszy brat bliźniak Domin poganiał ich, żeby przyszli bliżej. Damien podszedł do niego i obaj stanęli w równej linii. Dziewczyna, którą przyprowadzili w to miejsce stała za nimi. Obaj bliźniacy byli przystojni. Mieli krótkie brązowe włosy i byli wysocy. Damien miał ciemniejsze włosy, a Domin jaśniejsze i był trochę wyższy od brata.
-Słyszałyście to siostry? Zamierzają jej pokazać jak się przywołuje magiczne istoty - drwiła dalej Rushel - i może jeszcze nauczyć? To strata czasu.
-Oj tak, oj tak. Strata czasu, hi hi hi - zawtórowała jej blondynka.
-Nie obchodzi mnie dla kogo pokazują swoje przywołanie, jeśli ja też mogę to zobaczyć. Chociaż mogliby pokazywać je komuś bardziej odpowiedniemu - mruknęła pod nosem brązowowłosa.
-Oj tak, oj tak.
-Och, zamknij się Sili. Pozwól popatrzeć w spokoju.
-Dobrze, dobrze Trishi - powiedziała Sili ledwo powstrzymując chichotanie.
-Susana - odezwał się ojciec Damien'a i Domin'a – Podejdź. Pokażę ci jak się przywołuje magiczne istoty – Mężczyzna wyciągnął rękę przed siebie, przed nim pojawił się niebieski znak. Były to trzy okręgi, każdy okrąg był wewnątrz kolejnego. Nagle z drugiej strony wyskakiwał jakby z wody jasnoniebieski smok. Był podłużny, z dwoma parami płetw po bokach i ogonem zakończonym rozłożystą płetwą. Z gracją wskoczył do jeziora i po chwili wypłynął na powierzchnie, a później zniknął w głębokiej wodzie. Bracia podeszli do brzegu i też wyciągnęli ręce. U Damien'a pojawił się znak w morskim kolorze, a u Domin'a niebiesko-białym. Ich stworzeniami również były smoki, które z gracją w kroplach wody wskoczyły do jeziora. Krople po wyskoczeniu smoków otaczały też ich właścicieli i przy lekkim wietrzyku byli naprawdę przystojni. Obie istoty były koloru odpowiadającym ich znakom. Przez chwilę pływały w kółko goniąc się, a później zniknęły w głębi zbiornika wodnego.
-Kręgi, które widziałaś to znaki służące to przywoływania magicznych istot. Musisz stworzyć ten znak by móc przywołać stworzenie - powiedział Damien.
-Dobrze, ale gdzie się podziały smoki? - spytała Susana rozglądając się po tafli wody.
-Odpłynęły - odpowiedział Domin.
-Co?! Czemu? – zdziwiła się czerwonowłosa.
-Jeśli już wezwiesz magiczną istotę powstaje między wami więź coś jak łącze telepatyczne. Dzięki temu możesz się z nią kontaktować poprzez umysł. - uśmiechnął się młodszy bliźniak.
-Po przywołaniu kiedy nie potrzebujesz stworzenia ono odchodzi, bo dostaje sygnał, że nie jest już potrzebne. Zawsze później możesz je wezwać. - Damien z Domin'em podeszli do dziewczyny.
-Tak to mniej więcej wygląda. - skończył pan Roberts.

Znowu śnił jej się ten sam koszmar. Domek był zalewany przez wodę, a na zewnątrz był tryton nie pozwalający uciec.

Obudziła się w nocy. Rozglądnęła się po pokoju nie wiedząc gdzie jest. Spojrzała na stolik nocny, na którym leżała jej komórka. Ekran świecił się piękną zielenią. Mrużąc oczy przyglądała się telefonowi. Nagle na całym wyświetlaczu pojawiła się głowa zielonego smoka. Dziewczyna przeraziła się i puściła komórkę. Na szczęście upadła na łóżko, po chwili ponownie wzięła urządzenie do rąk. Widziała tego samego smoka, jakby zza ekranu ryczał na nią. Przyglądała się stworzeniu, które latało w obrębie wyświetlacza. Wyglądało to tak jakby było uwięzione w telefonie i wściekało się na właścicielkę urządzenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz